czwartek, 5 stycznia 2017

Kwaśny

kwaśny ten jazz dziś
jak deszcz

jak śnieg śliski
jak ciepła woda w mrozie

paruje

deszczem opada na kafle
szorstkie


zamarza

wtorek, 8 listopada 2016

Wolę nie



tak
wiele można było o mnie powiedzieć
ale jedno wiem na pewno
lubię wino
seks
i wyrażać przez muzykę

kilka innych fetyszy też się znajdzie
bose kobiety
nie wiedzieć czemu
.
torsy
i pośladki
.

wioślarze
.

lubię wpaść w cug pracy
zapętlić się na zadaniu  
.
lubię zasnąć kiedy coś mnie przerasta
chociaż wiem
że to nic nie da
.

słuchać
nie gadać
objąć
rozmyślać
i dostawać w twarz
.

nie czytam
a piszę
.

nie mówię
a czuję
.

jestem 

a wolałbym nie

niedziela, 6 listopada 2016

Dno



oczy błądziły mi gdzie pomiędzy 
pasem a klatką
trochę pod usta
.
głowa opadała mi już
nie było sił
.
gadanie gadanie gadanie

ileż można
.
chwyciłbym gdzie trzeba 
ale
.
pierdolę
.
wychodzę
.
Ernie został
.
wyjebane
.
skoro trafiłem pomiędzy stolikami
trafię też do drzwi

płaszcz nie do końca się ubiera
kapelusz 
.
z odciśniętą czyjąś dupą
.
pieprzyć kapelusz
.
jeszcze próg

lecę
łapie mnie
taksówka
łóżko
dom
.
zimno z rana
.
przy śniadaniu cisza
spojrzeń
kac

.

sobota, 5 listopada 2016

Dzień dobry



jedno oko udało mi się podnieść
drugie ciągle chciało być tam
.
ślina ściekała mi po ręce
bo zawsze śpię na ręce
zazwyczaj prawej
.
O panie na niebiosach
albo gdzie tam jesteś
.
wyjmij ten tłuczący się zegar 
z mojej głowy

nigdy więcej
.

hej. dzięki za nocleg
wychodzę. fajnie było.

[ale kim ty kurwa jesteś?!]

nie zdążyłem złapać ostrości
[trzasnęły drzwi]
otarłem ślinę z twarzy
rękę wytarłem w poduszki
odwróciłem się w drugą stronę
że niby nie ma mnie tu
śpię dalej…

a ślina cieknie
.

dzień dobry

czwartek, 3 listopada 2016

Może jutro



Nie do końca potrafiłem dostrzec
.
przez mgłę sylwetka niby podobna
szedł dokładnie tak jak on
z tą swoją przykrótką prawą nogą

nie da się tego pomylić

ale wzrost jakby nie ten
.
dawno nie widziałem
.
przyspieszyłem kroku
bałem się wołać
.
zresztą nie lubię
.
trzeba było wołać

zniknął
rozpłynął się 
w bladym od mgły świetle latarni
.

przeszedłem jeszcze kilka przecznic
podsycając w sobie głupią nadzieję spotkania
.
przede mną już tylko mosty i nabrzeże
.

może wskoczył do taksówki
a może mieszka też tu gdzieś obok
.
kto wie

po tylu latach i tak mnie nie pozna
.

może jutro

środa, 2 listopada 2016

Zima



prawie północ
już tylko jedno w głowie
położyć się i zasnąć
odpłynąć dalej niż ktokolwiek inny
nie czuć
nie myśleć
nie szukać już

dzisiaj w świeżej pościeli
już nie pachnie wczoraj

i miejsca więcej
.
dziwnie
.

otwieram okno
ale nawet nie chce być zimno
.
chociaż…
może trochę.
ciągle jeszcze.
.
flamingi z poduszki już dawno zasnęły
neony na drodze powoli tracą blask
a zima?
Czai się ponoć w okolicach Madison Ave
udaje 
że jej nie ma 
ale oko ma na wszystko
.
ciekawość ją zżera
ale stwierdziła
.
poczeka
.
oby jej słońce nie zaskoczyło
daj boże by doczekała
.
okno otwarte
może wejdzie
.
nigdzie się nie ruszam

jestem
cały czas

tak bardzo

wtorek, 11 października 2016

Miasto wzywa



Stary Szczynowski
siedział na progu
jak co wieczór

snuł opowieści o swojej Warszawie
o Paryżu
jakby zapomniał gdzie jest

zaciągał się fajką
dalej mamrotał coś w języku którego nie znam

drzwi trzasnęły 
światła brak

w zasadzie to jak z tym alkoholem
niby go nie ma
ale wszyscy używają

21:00
Manhattan
.
koty wylęgają na ulice
śmiech
tłuczone szkło
.

miasto wzywa